Arytmia w sercu zawsze oznacza chorobę?

Jeśli serce bije powyżej 100 uderzeń na minutę, mówimy o tachykardii – zbyt szybkiej pracy serca, jeśli poniżej 60 – o pracy zbyt wolnej, nazywanej w języku medycznym bradykardią.

„Uczucie nierównej czy odbiegającej od normy pracy serca stanowi jedną z najczęstszych przyczyn konsultacji kardiologicznych. Warto podkreślić: objawy arytmii nie zawsze muszą oznaczać stan chorobowy”  – mówi dr Paweł Życiński z Katedry I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członek Zarządu Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Ale arytmia może też być objawem szeregu chorób, nie zawsze kardiologicznych. Występuje w przebiegu chorób układu hormonalnego (na przykład w nadczynności tarczycy), krwionośnego (na przykład jest jednym z objawów niedokrwistości), wydalniczego (nieprawidłowa praca nerek).

Jeśli chodzi o choroby serca, to arytmia może być wywołana m.in. chorobą niedokrwienną serca, wadami zastawkowymi, kardiomiopatiami, zapaleniem mięśnia sercowego, niewydolnością serca, nadciśnieniem tętniczym.

„Warto skonsultować z lekarzem ewidentnie niepokojące sygnały i regularnie wykonywać zalecone badania kontrolne” – zaleca specjalista.

Wykrycie ewentualnej choroby pozwoli na jej skuteczne zazwyczaj leczenie, a przez to uniknięcie poważnych powikłań.

Aby zadbać o swoje serce, należy odstawić używki, ruszać się, zwracać uwagę na to, by jeść zdrowo i wysypiać się. Wbrew pozorom to niezwykle ważne.

„Jako kardiolodzy jesteśmy zachwyceni szerokim spektrum możliwości leczniczych w dziedzinie zaburzeń rytmu serca. W arsenale elektrofizjologii i elektroterapii znajdują się precyzyjne i skomplikowane, a jednocześnie coraz bezpieczniejsze i skuteczniejsze zabiegi ablacji czy coraz bardziej efektywne, >>inteligentne<< i coraz mniejsze, >>przyjaźniejsze<< pacjentom urządzenia wszczepialne. Technologiczny postęp sprawia, że możemy dziś leczyć arytmie, wobec których zaledwie kilkanaście lat temu medycyna nie znała odpowiedzi. To fascynujące i budujące, ale jednocześnie w dziedzinie zaburzeń rytmu serca pewne zagadnienia pozostają niezmienne. To między innymi rola profilaktyki pierwotnej i wtórnej, w tym współpraca pary lekarz-pacjent nad modyfikowalnymi czynnikami ryzyka. Rezygnacja z używek, dbałość o właściwy sposób żywienia i higienę dnia codziennego, ale z drugiej strony także współodpowiedzialność za prowadzoną terapię, edukacja o swojej chorobie i możliwościach poprawy swojego stanu i samopoczucia są nie do przecenienia. Nie pomogą nawet najlepsze leki, jeśli nie będą stale zażywane” – mówi dr Życiński.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Wiadomość pochodzi z serwisu: pap-mediaroom.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.